O 7:10 otwieram oczy, jestem wyspany. Wstaję. Spanko było spokojne, głucha cisza zmieszana z krótkotrwałymi dźwiękami silników samochodowych. Przyjemnie, choć momentami przytłaczająco. Stres jest niewielki, praktycznie jeszcze nie odczuwalny. Biorę prysznic. Z nosa płynie błękitna czerwień. Jednak stres musiał być większy. Zbyt duże ciśnienie gdzieś się pojawiło, to zapewne musiało też znaleźć swoje ujście – […]

Continue reading