#3 Dokumentalistyka filmowa – Ruszam (z opóźnieniem)

19 Marca 2019 roku, od początku roku minęło 77 dni.
Właśnie tyle zajęło abym w pełni się ogarnął. W świecie ciągłego biegu mam wrażenie, że od początku roku nic nie zrobiłem.

7 stycznia

(data może być minimalnie przekłamana o dzień w tył).

Początek roku był dość niemrawy. Czułem się troszkę niezrozumiany, nierozumiejący, smutny, niewesoły. Kąpiel / prysznic to dla mnie najlepsza część dnia na rozmowę z samym sobą. Bardzo dużo analizuję, myślę w przód, odlatuję. Gdzieś z tyłu głowy cichutko dzwoni budzik, że niedługo egzaminy w Łodzi. Scenariusz trzeba napisać, film trzeba zrobić – serce mocniej bije, emocje większe jak o tym myślę. Wielokrotnie słyszałem, że to co nas otacza może być najlepszym scenariuszem na film.

No to napisałem. Siedem zdań wyszło. Wysłałem znajomym, wszystkim się podoba, słyszę, że to z potencjałem.

(mam nadzieję, że to nie było kłamstwo :D)

Spytałem kolegi czy zagra w moim filmie, zagra, a nawet użyczy mieszkania do nagrań.

Styczeń – Luty

Wiele nie robię w materii tego filmu. Raczej się opierdzielam, ziewam.

Połowa marca

Wewnętrzny głos mówi, że czasu coraz mniej. Jak nie zaczniemy zaraz działać to polegniemy, gówno z tego wyjdzie. Podejmuje decyzje: 5 – 7 kwietnia nagrywamy. Jest mobilizacja.

Zaczynam pisać cokolwiek, więcej literek się tworzy. Proszę kolegę o zdjęcia mieszkania, czy to się nadda.
Dostaje filmiki, wydaje się spoko. Ale jeszcze dla pewności bym podjechał sprawdzić. W środę. Sprawdzam, okazuje się, że się nadda. Ma swój klimat, pasuje.

Piątek wieczór – wpadam z powrotem, próbne zdjęcia trzeba zrobić.
Ustalamy kadry i każdą poszczególną scenę. Wszystko rozrysowuję i spisuję na białą, czystą kartkę A4 – szyfr zrozumiały chyba tylko dla nas dwojga. Tego dnia na pewno nie zdążymy wszystkiego przećwiczyć.

Próbna scena w łóżku

Sobotę całą spędzam w pracy – mamy jeden dzień przerwy od filmu. W niedzielę ustawiam budzik na 5:30, zaspałem, miałem być o 7 na próbnym planie. Z mieszkania pełen sprzętu wychodzę o 7. Jestem spóźniony godzinę, na szczęście to nie przeszkadza. Pijemy herbatkę, oglądamy Formułę 1. Jest fajnie, wesoło. Zupełnie inaczej niż w scenariuszu.

Balkon pełen gołębiego gówna z lekka stwarza problemy. Trzeba będzie posprzątać na czas właściwych zdjęć. W kalendarzu wychodzi, że ten 5 – 7 kwietnia to chyba nie uda się.

Data nowa ustalona.

25 Marca

Deja vu.

Znów odczuwam niepokój związany z filmem, nowym filmem. Wytyczne w Łodzi mówią m.in. o:

  • Wybranych próbach własnych prac montażowych o łącznym czasie 10 minut,
  • Obowiązkowej pracy: „To mnie złości”: 3-minutowy film, w którym opowiem o tym, co budzi mój gniew, sprzeciw, z czym nie chcę lub nie potrafię się pogodzić

Trudne to dla mnie do rozpatrzenia, wielka niewiadoma. Czy to ciągle ma być minimum jeden film, czy dwa. Wolę żyć ze świadomością, że jeden wystarczy. Czas na przesłanie teczki prac kończy się 13 Maja. Pięknie 🙂

 

Tym samym rozpoczynam walkę o marzenia.

Start the discussion

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *